portrait

Ten tekst będzie z jednej strony marketingowy i komercyjny – zachęcający do skorzystania z mojej oferty, ale z drugiej strony będzie też – a może przede wszystkim – bardzo prywatny. Będzie bowiem opowiadał część historii mojego życia. Historii smutnej, prywatnej, bardzo intymnej.

Dziewięć lat temu zobaczyłam na teście ciążowym upragnione dwie kreseczki. Moja radość szybko została zmącona wiadomością, iż dzieciątko będę wychowywać sama.

Gdy 9 miesięcy później wylądowałam z dzieckiem w nowo-kupionym na 30-letni kredyt mieszkaniu, potrzebowałam znaleźć szybki sposób na utrzymanie siebie, dziecka i… kredytu mieszkaniowego. Chciałam zacząć pracować w domu, abym równocześnie mogła zająć się wychowywaniem synka. Wymyśliłam sobie, że spróbuję się utrzymywać z pisania tekstów, co zawsze dobrze mi wychodziło. Nie mogłam jednak spokojnie, powolutku rozsyłać CV po kilka sztuk dziennie. Musiałam zacząć zarabiać natychmiast!

Wtedy właśnie odkryłam program do hurtowego wysyłania e-maili. Program, z którego korzystam do dziś: www.anomail.pl Poprosiłam koleżankę, aby wyszukała mi w internecie adresy e-mail do interesujących mnie firm, urzędów i instytucji i poprzez program Ano Mail zaczęłam wysyłać swoje oferty:

  • do agencji reklamowych wysyłałam oferty, że mogę im pisać teksty reklamowe
  • do polityków wysyłałam oferty, że mogę im pisać przemówienia
  • do wydawnictw prasowych wysłałam oferty z propozycją pisania artykułów
  • do księży (nie żartuję!!) wysłałam oferty, że mogę im pisać niedzielne kazania:)

Gdy Miłosz (mój synek) miał osiem miesięcy miałam już wysłanych 5,5 tysiąca ofert, dzięki czemu pozyskałam pierwsze zlecenia na pisanie tekstów.

Na początku zatem wykorzystywałam hurtowe wysyłanie e-mailingu tylko do własnych celów, aby pozyskać zlecenia na pisanie tekstów. Z czasem jednak, podczas moich rozmów z klientami, zaczęło być dla mnie jasne, że nie tylko ja potrzebuję e-mailingu. Także moi klienci – firmy, urzędy i instytucje, dla których pisałam teksty, opowiadali mi, że mają potrzebę szybkiego skontaktowania się z wybraną grupą firm, urzędów czy instytucji. Tak zatem zaczął rodzić się pomysł, abym tworzyła bazy danych nie tylko dla siebie, ale także dla moich klientów.

Dziś wyszukuję w internecie dane kontaktowe do firm, urzędów i instytucji wierząc, że jest to po prostu dobry, tani, szybki i skuteczny sposób na komunikowanie się między sobą różnych podmiotów.