Szeroki ekumenizm

Pamiętam moją wycieczkę w Bieszczady.

Byłam wtedy małą dziewczynką, a na wycieczkę pojechałam z mamą.

Pamiętam czerstwy chleb, zlewy w schronisku z których woda lała się na podłogę i panią w sklepie, która nie wiedziała co to salmonella:)

To jednak, co utknęło mi w pamięci najbardziej, to absokutnie przepiękna msza w obrządku prawosławnym w bieszczadzkiej cerkwi i kościelne pieśni śpiewane na trzy głosy przez przypadkowych ludzi. Bez prób, dyrygenta i nut. Brzmiało to mniej więcej tak:

Dlaczego o tym piszę? Bo – mimo iż jestem agnostyczką – uważam, że wielbienie kogoś, kto stworzył świat, czasem jest przepiękne. Dlaczego ludzie od tysiącleci przelewają krew za to, w jaki sposób wolno, a w jaki nie wolno czcić Stwórcy? Dlaczego Muzułmanie napieprzają się z Chrześcijanami? Po co? W jakim celu? Nie rozumiem tego!

Mój postulat? Szeroki ekumenizm! Zakończenie sporów religijnych! Ci, którzy chcą czcić Stwórcę, mogą to robić RAZEM! Czy Muzułmanie i Chrześcijanie nie mogą sobie razem zaśpiewać „kimkolwiek jesteś, dziękujemy Ci za stworzenie tego świata, bo on kurewsko piękny jest”? Czy celebracja życia i świata musi dzielić? Dlaczego nie łączy???

Przestańcie się kłócić o Boga! Jeśli on jest, to myślę, że jednym z największych jego dramatów jest patrzenie na to, ile energii i kreatywności ludzkość marnuje na spieranie się o to, czy on ma żonę czy nie, czy ma brodę, czy jest ich pięciu czy jest jeden!!!

Apeluję do osób wierzących, agnostyków i ateistów!! Przestańcie marnować czas na spieranie się o to, czego i tak my, marne istoty pojąć nie możemy!!! Zajmijmy się pokornie tym, co zrobić możemy: bezpieczna droga, dobra szkoła, czyste powietrze, zdrowe jedzenie!

DOŚĆ!!! DOŚĆ wojen i kłótni religijnych!!!